• Kościół parafialny

  • Kościół parafialny

  • Kościół parafialny

  • Kościół parafialny

  • Kościół parafialny

Część pierwsza

        Z racji 50-lecia parafii będziemy co tydzień przedstawiać obszerne fragmenty Kroniki Parafialnej. Kronikę zaczął pisać ks. Józef Wójcik w 1975 roku. Papieżem wtedy był Paweł VI, Prymasem Kardynał Stefan Wyszyński, Biskupem Kieleckim Jan Jaroszewicz, Biskupami Pomocniczymi Edward Materski i Jan Gurda, Dziekanem Piekoszowskim ks. Stanisław Kurdybanowski.

Oto pierwsze zapiski Kroniki-Łosień leży między południkami 20 i 21 i równoleżnikami 50 i 51 w województwie (wtedy) kieleckim i dekanacie piekoszowskim. Leży 25 km na zachód od Kielc i 8 km od Piekoszowa. Parafia Łosień powstała z miejscowości należących do trzech parafii: Piekoszowa, Łopuszna i Strawczyna. Proboszczami tych parafii byli wówczas: Piekoszowa - ks. Prałat Szczepan Domagała, Łopuszna -ks. Kanonik Aleksander Jankowski, Strawczyna -ks. Jan Majka.

         Od wielu lat całe pokolenie marzyło o kościele na tym terenie.Odległości do wyżej wymienionych parafii były znaczne. Korczyn do Łopuszna miał od 8-14 km, Łosień, Łosienek, Podłosienek, Łubno do Piekoszowa od 6-11 km, Małogoskie do Strawczyna około 7 km. Do żadnej parafii nie było drogi bitej. Na drogach  były jak nie piachy  to błoto. Do najbliższej stacji PKP (Rykoszyn) było od 5-10 km. Pola niezmeliorowane klasy najczęściej 4-6. Pracy zarobkowej było niewiele zpowodu dojazdu. Rodziny najczęściej wielodzietne, bardzo biedne.

        Delegacje miejscowej ludności często prosiły władzę kościelną o kapłana i utworzenie parafii. Wśród ludności było mocne przekonanie przekazywane z pokolenia na pokolenie, że w Łosieniu będzie świątynia. Przepowiednie te sprawdziły się nawet co do miejsca.

        Ks. Biskup Czesław Kaczmarek (1938-1963), proponował kilku kapłanom tworzenie parafii w Łosieniu. Każdy, który jednak zapoznawał się z tutejszymi warunkami rezygnował. Dopiero w czerwcu 1958 roku podjął sie tego zadania ks. Jan Abratański, ówczesny wikariusz w Olkuszu. W tym celu został wikariuszem Piekoszowa. Ks. Jan zabrał sie ostro do pracy, tym bardziej, że pozwolenie na budowę kaplicy filialnej w Łosieniu otrzymane z trudem od władz świeckich traciło swoją ważność. 

Ks. Szczepan Domagała proboszcz Piekoszowa mimo, że wówczas malował kościół w Piekoszowie, zgodził się, by ks., Abratański zajął się Łosieniem. 

        Pierwszym trudnym zadaniem było znalezienie terenu pod budowę kaplicy. Wielu gospodarzy obiecywało gratis działkę pod budowę, ale kiedy przyjechała delegacja z Kurii wszyscy się wycofali. Dopiero po krótkim czasie zgłosili się dwaj bracia -Kieza Antoni z Łosienia i Kieza Stanisław z Wincentowa. Ze swoich pól postanowili za darmo wyciąć działkę pod budowę kościoła. Spisano akt notarialny w Kielcach 12.09.1958 roku.

        07.08.1958 roku Biskup Kaczmarek wydaje zezwolenie na budowę kościoła w Łosieniu. Granice obecnej parafii wytyczył już ks. Biskup Jan Jaroszewicz w porozumieniu z ks. Szczepanem Domagałą i przez cały czas bardzo się troszczył duchowo i materialnie o budowę kościoła w Łosieniu.

        Nie łatwo było przekonać mieszkańców do budowy. Szczególnie odnosiło się to do mieszkańców Korczyna. Budowali oni już jeden kościół w Łopusznie i  nie patrzyli przychylnie na budowę nowego. Wielka cierpliwość ks. Jana, jego przykład życia, zaangażowanie pozwoliły jednak scalić parafię, przekonać o jej słuszności mieszkańców wszystkich wiosek.

        Tak rozpoczęła się żmudna budowa dzisiejszej świątyni.

  Część druga

 

             Po otrzymaniu polecenia organizacji parafii w Łosieniu, Kunegunda Soboń zwana później "ciocią parafialną", własną furmanką przywiozła Ks. Jana z Piekoszowa na stałe do Łosienia. Ks. Jan zamieszkał u miejscowego kowala Edwarda Klubińskiego. Zamieszkanie w Łosieniu pomogło mu lepiej zająć się sprawą organizacji parafii.

        Projekt  kościoła wykonał inżynier -Ludomił Giurkowicz przy współpracy inżyniera Rakowskiego. Ks. Jan odwiedził wszystkie okoliczne kamieniołomy aby zorientować się w cenie kamienia i możliwościach sprowadzenia do Łosienia. Wybór padł na Gałęzice. Gospodarze furmankami i wynajętymi samochodami przywieźli kamień na działkę kościelną.

        Zaczęto przygotowywać teren pod budowę. Ks. Jan, chodząc po wioskach,  szukał chętnych do pracy. Zniwelowano plac i przystąpiono do budowy fundamentów. Pracami budowlanymi od strony praktycznej zajmował się brat ks. Jana- Józef Abratański, mieszkający w Wiślicy. Ks. Jan wszystkie swoje dotychczasowe oszczędności ofiarowuje na cele budowy. Zakupiono na wstępie 50 ton wapna, które zlasowano. Zakupiono 3 wagony desek i innego drewna. Do zimy 1958 roku wykonano fundamenty pod kościół i wszystkie prace ziemne.

        Tymczasem od strony duszpasterskiej ks. Jan organizuje pierwszą kaplicę w starym domu Józefa Sideł w Łosienku. 11 X 1958 roku we wspomnienie Macierzyństwa NMP Kuria zezwala na poświęcenie domu jako kaplicy do kultu publicznego. Odtąd jest tu sprawowana codzienna liturgia.

        Poza liturgią ks. Jan katechizuje w trzech szkołach 7-klasowych w Korczynie, Łosienku i Łosieniu. Do szkół chodzi pieszo, zresztą jak i na liturgię. Dom Klubińskiego od kaplicy oddalony był prawie dwa kilometry.

        Ofiarność na cele parafialne była współmierna do zasobów ludności, a te były bardzo skromne. Pierwsza wizyta duszpasterska

(kolęda) - nie była łatwa.

        Ks. Biskup pozwolił ks. Abratańskiemu na zbieranie pieniędzy na cele budowy także w innych parafiach, bardziej zamożnych. Z pomocą pośpieszyli proboszczowie z Brzegów, Miechowa, Słomnik, Katedry Kieleckiej i innych. Szczególnie wzruszająca była pomoc mieszkańców Brzegów, którzy w tym czasie odbudowywali spalony swój kościół. Wielkim darczyńcą był ks. Władysław Nowak, który ofiarował znaczną sumę na cele budowy.

        Parafianie wspominają wielki wkład w dzieło budowy samego ks. Jana. Sam często w sutannie obładowany materiałami budowlanymi, szedł kilka kilometrów ze stacji PKP lub PKS. Obuwiem jego najczęściej były gumowce z powodu błotnistych dróg. Rozładowywał ze wszystkimi cement i wapno na pobliskiej stacji w Rykoszynie. Był więc i robotnikiem i inżynierem i majstrem. Ponieważ był wykształcony w tym kierunku przed Seminarium wszystkie roboty były wykonywane solidnie i z wielką troską o ich trwałość.

        Wielu mężczyzn dojeżdżało do pracy w Kielcach. Stąd prace budowlane w czynie społecznym przy budowie kościoła najczęściej wykonywały niewiasty a także dzieci. Prace fachowe wykonywano już płatnie.

        W 1959 roku wiosną wychodzi zarządzenie państwowe, aby roboty sakralne niezaawansowane przerwać i odebrać pozwolenia na budowę. Prace wykonane przed zimą, fundamenty i prace ziemne pozwoliła uratować dalszą budowę. Komisja z Kielc oceniając stopień zaawansowania prac w Łosieniu-pozwoliła na dalszą robotę. ks. Jan jeździ w dalszym ciągu  po parafiach przywożąc ofiary. Sprowadza kamień z Gałęzic i Pińczowa na elewację ścian. Najpierw jest on obrabiany w kostkę na miejscu w Łosieniu. Potem przywożony już w tej formie z Pińczowa. 

Część trzecia

 

         

Do września 1959 roku wyciągnięto ściany do wysokości chóru i zabetonowano strop chóru oraz zakrystii. Zakrystię na zimę przykryto słomianą strzechą. Dzięki temu 11 listopada Kuria pozwoliła przenieś kaplicę z Łosienka do zakrystii. Zimą msze odprawiano w zakrystii. Od wiosny msze niedzielne odprawiano pod płytą chóru. Prace w roku 1959 posunęły się do przodu dzięki długiej jesieni. Jeszcze  07 grudnia kończono betonowanie.

W roku 1960 wyciągnięto ściany boczne i wykonano więźbę dachową bez stropu i wieży. Okna i drzwi zrobiono prowizorycznie. To pozwoliło sprawować nabożeństwa w kościele, choć bez stropu było bardzo zimno i wietrznie.  Pewnego dnia w czasie kazania wyszła burza. Ks. Jan z uśmiechem powiedział "schrońcie sie pod strop chóru bo nam dach przecieka". W zwykłe dni msze były sprawowane w zakrystii co pozwalało na dalsze prace przy kościele. Znów w wielu pracach na niebezpiecznych wysokościach pracował ks. Jan mówiąc : "ja to jestem sam i nikt po mnie nie będzie płakać". Oprócz pracy codziennej z ludźmi przy budowie, w niedziele jeździł po diecezji za ofiarami na budowę, i pracował gorliwie  duszpastersko. Łosień był jego dziełem życiowym.

W 1961 roku zaprojektowano "łupinowy" trudny do wykonania strop kościoła. Nikt nie chciał się podjąć jego wykonania. W tym roku również wybudowano wieżę kościoła oraz sprowadzono i osadzono nowe solidne drzwi dębowe do głównego wejścia.

Ks. Kardynał Prymas Polski w tymże roku zatwierdził dwa odpusty i tytuł Kościoła: Macierzyństwo NMP. Odpusty miały być obchodzone 11X jako główny i 10 V jako drugorzędny (św. Izydora).

W 1962 roku sprowadzono 7 wagonów żużlu z Koniecpola na strop kościoła i na plebanię. Zakupiono w Pińczowie belki żelbetonowe. Wykonano najpierw wieniec żelbetonowy i położono na nim dźwigary. Potem wykonano sklepienie i strop na całym kościele z płytek żużlowo-zbrojonych. Żużel rozrabiano mlekiem wapiennym.

W 1963 roku wykonano wszystkie tynki wewnątrz kościoła i wygładzono sufit od wewnątrz kościoła.

w 1964 roku wymalowano na "gładko" kościół w kilku odcieniach. Dwoje plastyków kieleckich: Izabela Borowska i Władysław Markiewicz wykonali stacje Drogi Krzyżowej na płycie paździerzowej oraz w formie metaloplastyki Chrystusa na krzyżu.

Dla uczczenia II Soboru Watykańskiego plastycy wykonali również obraz Macierzyństwa NMP w motywie Ikony Włodzimierskiej ( Matki Bożej Czułości). Dedykacja tego obrazu była następująca: "Obraz Macierzyństwa Matki Bożej malowali dla kościoła w Łosieniu w czasie trwania II Soboru Watykańskiego z myślą o zjednoczeniu chrześcijan Izabela Borowska i Władysław Markiewicz. Kielce 1963". Obraz o wymiarach 82/64 był namalowany na płycie paździerzowej i umieszczony w ołtarzu głównym pod krzyżem.

Drogę Krzyżową poświęcił ks. Michał Strząbała podczas Rekolekcji Wielkopostnych w 1964 roku. Po objęciu Diecezji przez biskupa Jana Jaroszewicza, natychmiast stara się o pozwolenie na erygowanie Parafii Łosień. Jednak po wielu trudach na poszczególnych szczeblach władzy ks. Biskup dopiero w 1965 roku wydaje Dekret Erekcyjny Parafii Macierzyństwa NMP w Łosieniu.

 

Część czwarta

         Dekret Erekcyjny datowany jest na 08 kwietnia 1965 roku. Oto tekst Dekretu Erekcyjnego:

         Mając na uwadze dobro duchowe wiernych, uczęszczających do kościoła w Łosieniu, a należących dotychczas do parafii Piekoszów, Łopuszno i Strawczyn postanowiliśmy erygować parafię we wspomnianej miejscowości. W przeprowadzonym dochodzeniu sumarycznym zostało ustalone, że istnieją wymagane przez Prawo przyczyny kanoniczne, domagające sie erekcji parafii (kan. 1427& 2 KPK).

         W myśl przepisu kan. 1428&1 wysłuchano zdania Kapituły Katedralnej oraz osób zainteresowanych.

         Działając zatem w oparciu o kan. 1427 &1 niniejszym dekretem erygujemy i ustanawiamy parafię rzymskokatolicką pod wezwaniem Macierzyństwa NMP w Łosieniu w obrębie dekanatu piekoszowskiego. Mając na uwadze szczególne okoliczności- po wysłuchaniu w myśl przepisu kan. 454 &3 Kapituły Katedralnej erygujemy parafię jako beneficjum usuwalne.

         Zbudowany w Łosieniu kościół podnosimy do godności kościoła parafialnego ze wszystkimi prawami i przywilejami przysługującymi tego rodzaju kościołom.

         Do nowoerygowanej parafii będą należały następujące miejscowości:

1) Łosień, Łosienek, Podłosienek i Łubno - tym samym oddzielamy te miejscowości od dotychczasowej parafii Piekoszów

2) Korczyn, który oddzielamy od parafii Łopuszno

3) Małogoskie, którą to miejscowość oddzielamy od parafii Strawczyn.

         Podstawą utrzymania każdorazowego Duszpasterza naznaczonego przez prawowitego Rządcę Diecezji Kieleckiej, będą opłaty i ofiary składane przez wiernych, co w myśl przepisu kan. 1410 będzie stanowiło uposażenie beneficjum. Ponadto na wiernych należących do nowej parafii spoczywał obowiązek utrzymania kościoła parafialnego, jak również budowy i utrzymania innych obiektów parafialnych, potrzebnych zarówno do służby Bożej jak i zamieszkania duszpasterza. Do grzebania zmarłych parafia rozpocznie starania u władz państwowych o założenie własnego cmentarza.

         Powyższy dekret wchodzi w życie w uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego t.j. 18 kwietnia 1965 roku.

Dekret podpisany został przez ks. Biskupa Jana Jaroszewicza i ówczesnego kanclerza Kurii Henryka Peszko.

         W tym samy roku 1965 ks. Jan Abratański wykupił pole pod cmentarz grzebalny od następujących gospodarzy: Franciszka Szymkiewicza, Andrzeja Kozła, Kazimierza Prokopa, Józefa sidło, Władysława Paździerza, Heleny Sidło, Antoniego Snocha, Stanisława Szymoniaka, Jana Szymoniaka, Stanisława Magierowicza i Antoniego Piotrowskiego.

         Rozpoczęto starania u władz świeckich o zatwierdzenie cmentarza grzebalnego. Trud, jaki włożył w te sprawę ks. Jan jest nie do opisania.

 

Część piąta

 

W 1966 roku plastycy kieleccy zaprojektowali i wykonali główny ołtarz z kamienia pińczowskiego. Składał sie ze stołu ofiarnego z absydą Ostatniej Wieczerzy i ołtarza pod tabernakulum z rzeźbą Baranka na tle krzyża. Był to czas Soboru Watykańskiego II i ks. Abratański wraz z P. Borowską i p. Markiewiczem starali sie usilnie aby ołtarz główny był już skierowany  "twarzą do ludzi". Ks. biskup uważał to wtedy za rewolucję liturgiczną i nie chciał wyrazić zgody. Ponoć przekonała go sugestia p. Markiewicza, który stwierdził: "jako katolik praktykujący wolę patrzeć na każdą twarz odprawiającego kapłana aniżeli najbardziej szlachetny zadek". Ks. biskup podpisał zgodę i przystąpiono do realizacji.

         W tym samym 1966 roku ogrodzono murem zachodnią i wschodnią stronę cmentarza grzebalnego. Wykonano kamienny fundament pod ogrodzenie od strony północnej i część tego ogrodzenia z metalu wraz ze schodami lastrykowymi. Zrobiono z kamieni parking pod motocykle i nieliczne wtedy samochody.  W tym roku też wykonano część pustaków pod ogrodzenie cmentarza. Każda rodzina miała wykonać 30 takich pustaków.

         W 1967 roku podjęto starania o pozwolenie na budowę plebanii. Zakupiono w Warszawie typowy projekt domu rodzinnego, który został przerobiony do potrzeb miejscowych. Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej zatwierdziło projekt i ks. Abratański otrzymał pozwolenie potwierdzone przez Kurie Diecezjalną.

         Wykonano na budowę pustaki żużlowo-betonowe, które w dużej mierze wykonały dwie niewiasty Kunegunda Soboń z Łosienka i Janina Pinda z Łubna. W tymże roku wykonano tez lamperie z lastryka na ścianach wewnątrz kościoła.

         W 1968 roku zaczęła sie budowa plebanii. Ks. Abratański dbał by była funkcjonalna. Cześć plebanii została zbudowana w ziemi. Grunt nie był łatwy. Wykopy zalewała woda. Zrobiono fundamenty i podpiwniczenie, które zaizolowano i odwodniono. Wodę odprowadzono do wykopanej na placu kościelnym studni, Cała operacja przysporzyła wiele trudu i pracy. Janina Pinda wspomina, że pewnego dnia ks. proboszcz, który kopał rowy odwadniające razem z innymi parafianami tknięty przeczuciem wyszedł z rowu zabierając ją  i Kunegundę Soboń na obiad. Kiedy wrócili rowy były całe zasypane i zamulone. Wspomina, że gdyby nie wyszli zostaliby zasypani i nikt by nawet tego nie zauważył. Płakaliśmy "żywymi łzami"- wspomina Janina Pinda. Żużel do betonu na plebanię zakupili i zwieźli ze Snochowic gospodarze Korczyna.

         W 1969 dokończono budowę plebanii w stanie surowym. Budowa szła trudno. Nie było już takiego zapału jak przy budowie kościoła. Trudno było o pomoc w tzw. "czynie społecznym". Głównym majstrem był brat ks. Jana -Józef Abratański. Wieczorami bracia omawiali każdy szczegół budowy.

         W 1970 roku ukończono instalację elektryczną, centralne ogrzewanie, łazienki, założono okna i drzwi oraz podłogi na parterze. Ks. Jan mógł sie przeprowadzić od p. Klubińskiego na plebanię. Razem z nim zamieszkała w charakterze gospodyni Kunegunda Soboń zwana Ciocią Parafialną. Powoli kończono salkę pod plebanią, wstawiono tam stoliki i tablicę do nauczania religii. W tym roku ocieplono strych plebanii i wykonano studnię, z której doprowadzono wodę na plebanię. Pompowano ją ręcznie do zbiornika ustawionego na strychu. To była prawdziwa instalacja wodna.

         W 1971 roku kończono plebanię i zakupiono farbę na malowanie blachy na kościele. Ks. Jan zakupił ziemię pod ogród plebański. Zakupił i uruchomił w jednym z domów w Korczynie salkę katechetyczną. Dom zakupiono od rodziny, która wyjechała na zachód. Na siebie zakupili tę działkę Józef Mróz z Sochowa, Tadeusz Pieta i Stanisław Stępień z Kolonii. Trzecim punktem katechetycznym był punkt w Łosienku.

          Oprócz tych wszystkich prac gospodarczych kwitła praca duszpasterska ks. Jana. O tym już w następnym odcinku.

Młodzież i dzieci pytają czasami jak wyglądał ks. Jan Abratański: oto kilka dostępnych zdjęć: